Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z codziennej praktyki , Otwarty dostęp

10 lutego 2021

NR 60 (Styczeń 2021)

Przychodzi pacjent do dentysty w covidzie...

160

Ten tekst jest o tym, co covid, a raczej strach przed nim, zrobił z relacjami pacjentów i lekarzy. Społeczna panika naruszyła wypracowany model współpracy i zredefiniowała relacje międzyludzkie, często niestety na gorsze. Może więc warto zadać sobie pytanie, jak ta nietypowa sytuacja wpłynęła na samopoczucie samych lekarzy i personelu medycznego, a także co zmieniła w kontaktach z pacjentami. Mam bowiem głębokie przekonanie, że świadomość tych mechanizmów może być pomocna w oswajaniu ich.

Covid-19 zamknął nas w domach. Dosłownie. Na wiele miesięcy. Tymczasem z psychologicznego punktu widzenia żadne długotrwałe zamknięcie dobre nie jest. Nawet jeśli jest racjonalnie uzasadnione. Dla wielu ludzi uruchomiło ono podstawowy lęk o siebie i swoich bliskich, szczególnie osoby starsze. Ale przede wszystkim − zaburzyło poczucie bezpieczeństwa związane z mechanizmem przewidywalności. Sytuacja zagrożenia zbudowała potrzebę nowej perspektywy. Ludzie zaczęli potrzebować jakieś innej pewności skoro to, co dotychczasową pewność dawało, a więc rutyna codzienności, przestało działać. Rzeczy odkładane ciągle na jutro nagle nabrały znamion ważności. Miało to związek z lękiem, że zaraz skala pandemii może zabrać też możliwość załatwienia kolejnych istotnych spraw. Zmieniła się też mapa działań społecznych. W dobie zagrożenia nocna wizyta na SOR z powodu np. mocnego bólu zęba, zaczęła jawić się jako realne zagrożenie zakażenia wirusem. W związku z tym, po pierwszej blokadzie wiele osób ruszyło z listą „niezbędnych spraw do natychmiastowego załatwienia”. Wśród nich często był temat ciągle odkładany, czyli zęby. 
Porządkowanie zaległych spraw stało się jedną ze strategii oswajających nową, niepewną w różnych aspektach, sytuację. Równocześnie zamknięcie w domach wymusiło na ludziach coś, na co wiele osób nie jest gotowych: bliskość fizyczną. Ludzie zostali zmuszeni do ciągłego przebywania ze sobą często na małych powierzchniach całymi dniami, a czasem − tygodniami w przypadku kwarantanny czy obecności choroby wśród domowników. Musiało to pociągnąć za sobą określone, często mocno negatywne konsekwencje, o czym mówią dane pokazujące zwiększoną liczbę rozwodów czy wzrost przypadków przemocy fizycznej.
Taka nagła zmiana sytuacji, szczególnie wymuszona bliskość fizyczna, do tej pory rozładowywana była perspektywą wyjścia na zewnątrz, do pracy, na spotkanie. Wielu straciło niezbędną dla zdrowia psychicznego możliwość wycofania się, chwilowego odejścia, zrobienia czegoś innego, odizolowania się, kontaktu z innymi ludźmi niż ci najbliżsi. Teraz bliskość stała się wymuszona. Normalny rytm funkcjonowania człowieka oparty na mechanizmie kontakt−wycofanie został na dłuższy czas zawieszony. Ludzie zaczęli kumulować napięcia w sobie. Przerodziły się one często we frustrację czy gniew. 

POLECAMY

DENTYSTA TEŻ CZŁOWIEK 

Taka frustracja dopadała wielu pacjentów. Często też napięcie związane z niepokojami pandemicznymi mocno uderzały w personel medyczny. Panika społeczna związana z presją medialną i zwykłym lękiem przed zarażeniem dotykała branżę medyczną, do której należą też lekarze stomatolodzy. Czarne scenariusze pisane przez media o tym, jak zabraknie respiratorów i ludzie − niczym w Dżumie Camusa − będą umierali masowo na ulicach, zasiedlały masową wyobraźnię. Rozwój mediów społecznościowych i absurdalne wypowiedzi antyszczepionkowe celebrytów wywoływały u osób z podwyższonym poziomem lęku jeszcze większą panikę i jeszcze bardziej nakręcały spiralę strachu. 
Tykająca niczym bomba frustracja i napięcie wybucha w różnych postaciach. Jedną ze strategii wartą wspomnienia jest „zagadywanie” tego trudnego, co się w nas wydarza. Wypowiadanie opinii bez pokrycia faktami, nie po to, by nawiązać dialog i porozmawiać, tylko po to, by nie stworzyła się przestrzeń na dialog. Bo wtedy mogłyby dojść do głosu te „niechciane” emocje, czyli obawy, lęki, niepokoje. Pacjent gaduła to ktoś, kto lekarza czy personel medyczny traktuje jako tarczę, do której może strzelać słowami niczym seriami z karabinu maszynowego. Tyle tylko, że często nawet nie potrzebuje tej chwili na przeładowanie magazynku. To typ człowieka, który jak już opuści pomieszczenie, wywołuje u innych poczucie potwornego zmęczenia. Bo zalewa innych swoją nadekspresją. 
W pandemii takie zachowania się nasiliły, gdyż w przedpandemicznym życiu wiele napięć i poziom stresu obniżaliśmy w działaniu. Teraz, gdy COVID-19 ograniczył tak drastycznie naszą aktywność, nadgadatliwość dla wielu osób staje się strategią obronną, czyli formą radzenia sobie z czymś trudnym. Często druga strona nie ma świadomości, że w tym szaleństwie chodzi wyłącznie o to, by gadać, i próbuje wejść w dialog. Przedstawia swoje argumenty, że jednak szczepienia mają sens, czy może spróbować zasygnalizować swój sposób radzenia sobie z pandemicznym zamknięciem. Innymi słowy, może dokonywać próby nawiązania normalnej relacji z gadaczem. I wtedy u tego pierwszego często pojawia się agresja. Atak. Wzmożenie ilości produkowanych słów. Taki ktoś zrobi wszystko, by do relacji nie doszło. Bo wtedy pojawiłoby się to, czego najbardziej na świecie nie chce: ryzyko relacji z samym sobą, a więc kontakt z emocjami. 
Jeśli taką strategię obronną stosuje pacjent, to czas jego wizyty w gabinecie jest ograniczony. Trudniej jest, gdy ktoś taki jest członkiem personelu. Wtedy szukanie ofiary może eskalować konflikty w zespole. 
Dodatkowym czynnikiem utrudniającym komunikację w branży medycznej, w porównaniu z innymi zawodami, jest kwestia przestrzeni osobistej. Klasyk proksemiki, Edward Hall wskazuje na naturalną potrzebę każdej istoty żywej do zachowania dystansu. Hall wyróżnił cztery podstawowe: intymny, osobniczy, społeczny i publiczny. W omawianym kontekście najważniejszy jest dystans intymny, który w przypadku człowieka wynosi 45 cm. Oznacza to, że bezpiecznie czujemy się wtedy, gdy inni nie dokonają inwazji na nasze prawo do intymności, poza osobami, które sami do tego uprawnimy. W praktyce są to nasi najbliżsi. Naruszony dystans intymny budzi dwie możliwe reakcje: albo chęć ataku, albo ucieczki. Tak skonstruowała nas biologia. W przypadku usług medycznych, ten dystans w definicji jest zmniejszony. Lekarz, żeby zbadać pacjenta, musi w większości przypadków go dotknąć. Stomatolog, przez specyfikę swojej pracy, czyni to dłużej niż lekarze innych specjalności. Wizyta stomatologiczna trwa od godziny do dwóch, czasem nawet trzech w trudnych przypadkach. Oznacza to dłuższy czas ciągłej obecności obcej jednak osoby w strefie intymnej pacjenta. Do tej pory taka praktyka nie napotykała oporów, bo inaczej zębów leczyć się nie da. Ale w sytuacji kryzysów psychicznych, napięć, zmęczenia, niepewności i tego, co z samym COVID-19 będzie i tego, jak to wpłynie na kolejne miesiące funkcjonowania społecznego, taki wymuszony medyczną potrzebą kontakt fizyczny może wzmacniać dyskomfort obu stron: i pacjenta, i lekarza czy higienistki. Jeśli jeszcze u kogoś występuje silny lęk przed chorobą, ale stan uzębienia nie pozwala odłożyć wizyty na później, owo napięcie wewnętrzne zapewne jeszcze wzrośnie. W efekcie, taka osoba może być agresywna, nieprzyjemna w kontakcie, opryskliwa. Bo takie zachowania zwiększają dystans i pozwalają regulować ów dyskomfort związany z wkroczeniem lekarza w przestrzeń intymną. Ludzie oczywiście robią to nieświadomie, ale warto pamiętać, że takie aroganckie czasem zachowanie może u swojego podłoża mieć potrzebę „ochrony” siebie, a nie zaatakowania lekarza. To oczywiście nie usprawiedliwia jego naganności, ale pozwala zrozumieć jego źródło. 
Liczne badania pokazują, że lockdown zdecydowanie wpłynął na stan zdrowia psychicznego Polaków. Wzrosła liczba przypadków depresji i innych zaburzeń, co znajduje bezpośrednie przełożenie na relacje międzyludzkie. W pewnym sensie kwarantanna narodowa...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Roczną prenumeratę dwumiesięcznika Forum Stomatologii Praktycznej
  • Nielimitowany dostęp do całego archiwum czasopisma
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy