Dołącz do czytelników
Brak wyników

Ekspert testuje , Otwarty dostęp

11 marca 2020

NR 55 (Marzec 2020)

Bezpieczeństwo w gabinecie stomatologicznym

227

To określenie nieomal tak szerokie, jak samo pojęcie gabinet, a może nawet jeszcze szersze, albowiem gabinet to jedność czasu, miejsca i akcji, a bezpieczeństwo sięga w przeszłość, miejsca odległe i niejednokrotnie wywołuje odległe w przyszłości implikacje.

W momencie pisania tego tekstu pomimo wymaganego skupienia uwagi fragment małżowiny niczym radar podąża za pojawiającymi się informacjami o nowym dziele małych chińskich rączek, jakim jest „wyeksportowany” na cały świat COVID-19. Pojawianie się takich zagrożeń związanych z wirusami „korona” nie jest zjawiskiem nowym, warto wspomnieć o SARS lub MERS. Tym niemniej należy pamiętać o stałych zagrożeniach, jakie są związane z prowadzeniem działalności stomatologicznej. 


Jako osoby posiadające wykształcenie medyczne i z pewnością niezbędny zasób wiedzy, jesteśmy w stanie zrozumieć, a co za tym idzie – wprowadzić odpowiednie procedury i środki, których celem będzie zapewnienie pełnego bezpieczeństwa wszystkim, którzy pojawią się w naszym gabinecie, a także tym, którzy będą z nimi w kontakcie. Brzmi to bardzo górnolotnie – stomatolog na straży bezpieczeństwa świata! Ale TAK! Dla autora świat zaczyna się od najbliższych współpracowników, poprzez pacjentów itd., aż do najmniejszego punktu na przeciwległej półkuli. Odpowiedzialność spoczywa na lekarzu jako szefie zespołu stomatologicznego.

Zalecenia dotyczące zabezpieczenia przed zakażeniem 

Jak zatem działać? Otóż stosować się do znanych zaleceń – choć brzmi to przewrotnie, zasady pozostają na wielu etapach stałe. Zakażenie drogą kropelkową kojarzy się, co logiczne, z unoszącymi się mikrokropelkami, ale i one kiedyś opadną, osiądą na powierzchni: mebli, podłóg, narzędzi i… odsłoniętej skórze operatora. Dotykanie brudnymi rękawiczkami dalszych przedmiotów to skuteczna metoda transmisji. Zwrotna droga skóra–powierzchnia–powierzchnia–skóra daje wielkie możliwości szerzenia drobnoustrojów. Pamiętać należy, że mikrokropelki, aerozol, wytwarzamy skutecznie podczas pracy przy użyciu np. skalera czy wiertarki turbinowej. 
I choć dokładnie określono, jaka objętość (miano wirusów) powoduje zagrożenie, należy pamiętać, że – jak mawiał Phillippus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim – to dawka czyni truciznę, co można przełożyć na miano mikroorganizmów i liczbę mikrokropli oraz czas ekspozycji. 

Zabezpieczenie lekarza i pacjenta

Zacznijmy zatem od początku. Zakładając, że my sami jesteśmy zdrowi i nie jesteśmy nosicielami, a poprzez „my” rozumiem cały personel gabinetu, to zagrożeniem będzie to, co przyjdzie z zewnątrz. Wielu pacjentów zgłasza się na wizyty podczas zwolnienia lekarskiego związanego z inną chorobą, nierzadko infekcyjną. Zasada, że każdy chory jest nosicielem, istotnie upraszcza postępowanie.
Jeśli wchodzi do gabinetu potencjalny nosiciel, wprowadzajmy odpowiednie środki ochrony. Maska przyłbica, okulary ochronne, mycie rąk i odkażanie stanowią podstawę. Zmniejszenie ryzyka ekspansji zakażenia to m.in. zastosowanie odpowiedniego preparatu do odkażenia pola zabiegowego. W naszym przypadku to płukanie jamy ustnej. Zgodnie z obowiązującymi wytycznymi zalecane są preparaty chlorheksydyny lub oktenidyny. Wskazana jest również odpowiednia izolacja pola zabiegowego. Dla zabiegów zachowawczych i endodontycznych koferdam będzie rozwiązaniem optymalnym. 
Praca turbiną w asyście ssaka istotnie ograniczy zarówno ilość samego aerozolu, jak i miano zawartych w jednostce objętości mikroorganizmów. Trudno jednak wyobrazić sobie skaling w koferdamie. Tu oprócz wstępnego płukania rozwiązaniem jest prawidłowe dobranie końcówek skalera, ustawienie odpowiedniej intensywności płynu oraz – jeśli zezwala na to producent sprzętu – wprowadzenie do datków np. glukonianu chlorheksydyny. Stosowane w praktyce autora instrumenty to Newtron P5 X, Vector Paro oraz SonicFlex. Jak się wydaje, dwa pierwsze dzięki zastosowanym rozwiązaniom konstrukcyjnym istotnie ograniczają ilość wytwarzanego aerozolu. 

Dezynfekcja powierzchni w gabinecie stomatologicznym

Należy zakładać, że zanieczyszczenia są transmitowane najczęściej przez dotyk – kontakt z powierzchnią. Należy zatem ograniczyć takie czynności np. poprzez zastosowanie bezdotykowych dozowników. Oczywiście zanieczyszczone powierzchnie trzeba zdezynfekować, nawet gdy wróg jest niewidoczny. Założenie, że każdy pacjent jest nosicielem, to jedno, że kolejny może zostać zarażony, to drugie, ale pamiętajmy o drogach transmisji – powierzchniach. 
Częstym błędem jest wykorzystywanie atomizerów do „rozpylania” preparatów zamiast przecierania powierzchni. Podmuch sprzyja rozprzestrzenianiu się drobin, w tym mikrobów. Zmywanie na mokro...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy